Jestem milenialsem w pracy

Relacje z innymi

Reprezentuję rocznik 90′ i tak, jestem milenialsem w pracy. Do tej pory uważałam, że trochę przesadą jest wysyp artykułów na ten temat w Internecie. Jednak ostatnie doświadczenia zawodowe dały mi tak dużo do myślenia, że owocem okazał się ten artykuł. Milenialsi powinni mówić własnym głosem, nie głosem HR-owców i Specjalistów od zasobów ludzkich. Jeżeli jesteś liderem zespołu, pracodawcą lub po prostu pracownikiem, ten artykuł może otworzyć Ci oczy.

Nietypowy milenials

Nie jestem typowym milenialsem, nie mam snapchata i nie spędzam czasu z przyjaciółmi z telefonem w ręku, uwieczniając go przez selfie. Jednak jestem dzieckiem, z którym rodzice rozmawiali, kochali i pytali o uczucia. W moim domu rozmawiało się o emocjach, trudnych doświadczeniach w sposób otwarty i szczery. Poza tym skończyłam psychologię i jestem orędowniczką otwartej komunikacji, opartej na empatii i zrozumieniu. Dlatego tym bardziej jest to niemożliwe, żebym wymagała od siebie podejścia: „jestem zadowolona, bo mam dobre stanowisko, telefon i dużo hajsu co miesiąc na koncie”.

Potrzebuję środowiska, gdzie relacje między współpracownikami są zdrowe i budujące. Gdzie panuje fajna mobilizacja, bo wszyscy wiedzą na jaki wspólny cel pracują. Potrzebuję, żeby ktoś zrozumiał, gdy mówię „źle się z czymś czuję” lub „nie podoba mi się, jak ze sobą rozmawiamy”. Tylko tyle i aż tyle.

Pracuję i czuję 

Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu o dość nietypowej nazwie “Jak zostać Królową doświadczeń kandydata”, który niósł za sobą silny przekaz – dbaj o doświadczenie kandydata, który wchodzi do Twojej firmy. Dbaj zarówno o proces rekrutacji jak i start czyli tzw. onboarding.

Joanna, która reprezentowała firmę Deloitte, powiedziała o jednej bardzo ważnej rzeczy z perspektywy mnie, jako milenialsa : młodsze pokolenie jest inne od naszego, spędzało więcej czasu z rodzicami i bawiło się z nimi. I to prawda! Uczyliśmy się, że mamy prawo odczuwać i mieć inne potrzeby niż oczekuje od nas otoczenie czy szkoła (oczywiście na jakimś poziomie).

Dlatego potrafimy mówić o swoich potrzebach, o tym co nam przeszkadza i niestety często z tego powodu jesteśmy traktowani jak osoby roszczeniowe i wymagające. Czasem nie znajduję zrozumienia dla moich odczuć, szczególnie wśród osób starszych ode mnie. Przecież wypłata jest, a projekt się robi, to o co mi chodzi…?

Do tej pory nie wiedziałam czy powinnam mówić o emocjach w pracy, skoro nikt inny o nich nie mówi. Teraz postanowiłam przestać zawracać sobie głowę konwenansami. Dla mnie praca, to ogromna część mojego życia i tylko w dobrej atmosferze, z ludźmi, którzy mnie rozumieją, mówią podobnym językiem, jestem w stanie przetrwać. Inaczej to jałowe doświadczenie, które mogę sobie wpisać w CV.  To nie dla mnie.

Czy mięso można sprzedawać z przyjemnością?

W ostatni weekend z fascynacją przyglądałam się sprzedawczyniom z mięsnego w supermarkecie, które roześmiane sprzedawały mięsko na żeberka i kabanosy. Patrzyłam na nie i widziałam, jak żartują między sobą i zrozumiałam, że mają jedną kluczową dla pracowników wartość – świetną atmosferę za ladą. Nie ważne, czy to sklep mięsny, księgarnia czy firma logistyczna, jeżeli przychodzisz do pracy, gdzie nie jest przyjemnie, nie masz zaufanych współpracowników i ludzi w zespole, z którymi możesz podzielić się interesującymi Cię tematami, prawdopodobnie szybko poczujesz zniechęcenie i zmęczenie, aż odpadniesz i zaczniesz szukać nowej pracy.

No chyba, że w grę wchodzą inne motywacje, które w tym momencie przeważają, takie jak kredyt, dzieci czy choroba w rodzinie. W tym momencie ciężko polemizować i doszukiwać się ważnych elementów w atmosferze.

Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów

Richard Branson

 

Według raportu z 2017 opublikowanego przez Pracuj.pl to, co trzyma Polaków w ich pracy to przede wszystkim dobra atmosfera i fajni współpracownicy (52% odpowiedzi). Nie bez powodu ta odpowiedź uplasowała się na pierwszym miejscu wysoko przed zadowoleniem z wynagrodzenia czy możliwością rozwoju. Dlatego rolą dobrego lidera jest dbanie o ten czynnik i niebagatelizowanie go w stercie innych ważnych zadań i deadline’ów.

Zacznij łagodnie

Jeżeli naprawdę zależy Ci na tym, żeby Twój pracownik nabrał odpowiedniego rozpędu, który pozwoli mu mierzyć się z trudnościami, zadbaj o dobry początek.

 Ja w mojej nowej pracy krojąc cytrynę ciachęłam sobie palec prawie na pół bardzo ostrym nożem. Nie wiem jak to zrobiłam, naprawdę. Poziom stresu musiał być tak duży, że nie uważałam na to co robię, pogrążona w myślach. Rzeczy się po prostu działy, a ja nie wiedziałam jak. 

Pierwsze dni w pracy mogą bardzo silnie wpłynąć na odczucia wobec niej, prawdopodobnie silniej niż w późniejszych etapach. Każda rozmowa z zespołem, odpowiedni przepływ informacji, miły gest, wskazanie gdzie można w pobliżu zjeść, gdzie schować rzeczy, z kim rozmawiać – to naprawdę niewiele. Dlatego dziwi mnie, jeżeli firmy o to kompletnie nie dbają. Wrzucają pracownika w wir pracy i obowiązków, które często zamiast motywować, szybko przerastają i zniechęcają.

Mamy inne doświadczenia, bro

Należy pamiętać, że milenials jest również bardziej przyzwyczajony do świata, który ubiega się o jego uwagę i pozytywne odczucia. Rola projektanta doświadczeń, staje się coraz ważniejsza we współczesnym świecie, bowiem mamy tyle możliwości wyboru, że jeżeli coś nam się nie spodoba, to w 5 sekund możemy usunąć aplikację i ściągnąć następną, lub wyjść ze sklepu i kupić na allegro. Nasze doświadczenia są budowane przez sztab ludzi, żeby kontakt z produktem i miejscem był jak najprzyjemniejszy. Można o tym myśleć podobnie, tworząc miejsce pracy.  To, jak będzie wyglądał początek w nowym miejscu pracy, może istotnie wpłynąć na to, czy nasz pracownik zostanie po okresie próbnym w firmie, czy raczej z niej ucieknie.

Trzy pierwsze miesiące z założenia są najcięższe – trzeba nauczyć się wielu nowych rzeczy, poznać otoczenie, zrozumieć procedury, wykazać się, poznać, odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jeżeli w tym czasie będziemy czuć się zagubieni, sfrustrowani, to jak po pierwszej randce – możemy stracić motywację do spotykania się dalej. 

Nie uważam, że pracodawca ma stawać na głowie, żeby zadowolić pracownika. Nie chodzi o owocowe piątki czy usilnie wesołe zwyczaje. Chodzi o zadbanie o dobrą komunikację ze sobą od samego początku, otwarty feedback, zadbanie o jak najłatwiejszy start, który zbuduje podstawę do dalszego działania.

Podsumowując:

  • Nie taki milenials straszny jak go malują. Poznaj jego doświadczenia i podejście do życia, a łatwiej będzie Ci z nim współpracować
  • Nie bój się emocji w pracy, w swoich współpracownikach zauważaj ludzi takich jak Ty, którzy wraz ze sobą, przynoszą swoje troski, potrzeby i wątpliwości
  • Atmosfera w pracy to jeden z najbardziej kluczowych elementów w Waszej codzienności. Bądź uważny na to, co dzieje się wokół Ciebie
  • Zadbaj o dobry początek w pracy – 3 pierwsze miesiące są kluczowe w zbudowaniu motywacji pracownika do dalszych działań w firmie

Co o tym wszystkim myślisz? Daj znać w komentarzu!

You Might Also Like

  • Wojciech Perchuć

    Hej Kaja, dzięki za ten wpis! Totalnie cię rozumiem, a millennialsi na rynku pracy i „w pracy” to temat, który bardzo mnie interesuje. Jestem tylko rok starszy od ciebie i spostrzeżenia mam podobne. Ostatnią pracę zakończyłem po tygodniu (sic!). Wielu powiedziałoby, że to szaleństwo albo że jestem wybredny, czy właśnie roszczeniowy. Ja natomiast od pierwszego dnia pracy (a bynajmniej nie była to moja pierwsza, bo pracuję od 3. roku studiów) spotkałem się z totalnym brakiem zainteresowania mną – jako nową osobą w zespole. Rzucono mnie w wir pracy, zarzucono mailami i dokumentami do wypełnienia wg schematu, który pozostał mi nieznany. W zespole atmosfera grobowa, starsi pracownicy zamknięci na innych, młodzi zastraszeni. Szef natomiast rzucający mięsem i nieprzebierający w słowach o innych pracownikach. Żeby nie było – to nie była mała, nieznana firma. Po dwóch dniach poprosiłem szefa o rozmowę i wytłumaczyłem co mi nie pasuje. Nie jestem językowym purystą, ale po prostu uważam, że pewne standardy w pracy obowiązują i należy czasem powstrzymać emocje słowne. Moje uwagi przyjął z pokorą, ale nic się nie zmieniło. W drugi poniedziałek wręczyłem wypowiedzenie, które nie spotkało się z żadną (dosłownie) reakcją przełożonego.
    Nie uważam, że rynek i cały świat ma się zmieniać tylko dla nas i dostosowywać swoje normy pod nowe pojmowanie świata millennialsów, bo widzę w tym nowym myśleniu też sporo wad. Sam łapię się na scrollowaniu smartfona i uzależnieniu od social media czy innych przywarach, o których mówi Simon Sinek. To nie jest dobre.
    Nie jest też dobre stosowanie do pokolenia Y tych samych norm i wymagań, które stosowane były do pokolenia X. Nie potrafimy poradzić sobie z folwarcznymi relacjami w pracy, brakiem misji, gaszeniem pasji i zostawaniem po godzinach. Za takie normy po prostu dziękujmy, a ci, którzy nie dziękują przypłacają to zdrowiem psychicznym i emocjonalnym.

    • Kaja

      Cześć Wojtku, doskonale znam to uczucie 🙂 Również jestem zdania, że nie chodzi o dostosowywanie całego świata do nas, ale uważność i zrozumienie. To jak powinniśmy traktować siebie wzajemnie powinno być niezależne od pokolenia, ale możliwe, że dopiero teraz nadszedł czas, żeby móc się tego uczyć. Rozwój psychologii i jej powszechność już zrobiła swoje, ale to ciągły proces.

      Trzymam kciuki za znalezienie swojego miejsca, wśród ludzi myślących podobnie jak Ty!

  • Sonia Wolanin

    bardzo pouczające dla starszego pokolenia, dzięki 🙂

    • Kaja

      Nie ma za co!

  • Marta B-ska

    cudownie to opisałaś – bez nadęcia, agresji, normalnie i po ludzku <3 zgadzam się w 100%.

    • Kaja

      Dziękuję 🙂