Mindfulness przy schabowym

Relacja ze sobą

Jesteśmy zmęczonymi ludźmi. Mam wrażenie, jakbyśmy wszyscy brali głęboki wdech i nie dawali sobie momentu na pełen wydech. Popuszczamy powietrze z rozwagą, żeby nie stracić natychmiastowo sił, które skrupulatnie uzbieraliśmy. Ja również należę do tych osób. Ostatnio po prostu zapomniałam o sobie. Zaniedbałam mój zanieczyszczony mózg i moje zmęczone ciało. Wracając z wyjazdu służbowego, czułam jak parują i wszystkie komórki nerwowe. Usiadłam w Warsie i zamówiłam schabowego. Schabowy był zupełnie zwyczajny, ale zjadłam go inaczej niż zwykle. Zainspirowała mnie do tego dziwna, cicha dziewczyna siedząca obok. Dzięki niej zeszło mi zmęczenie po całym dniu i podróży biznesowej i w 15 minut odzyskałam siłę.

Jesteśmy zmęczonymi ludźmi w dużych miastach, w których atrakcyjnymi wartościami są ruch, rozwój osobisty i posiadanie hobby. Jesteśmy obciążeni powinnościami – powinniśmy być wspaniałymi pracownikami na pełnym etacie, multitaskingowymi, wysportowanymi superbohaterami. Jedzenie powinniśmy kupować na Eko Targu, który zwykle nie jest pod naszym domem. Kosmetyki powinny być z naturalnych składników, a nie takich z Rossmana w promocji. W weekendy musimy zdążyć kupić ubrania, bo idzie zima, umyć samochód, zrobić obiad,  zagrać w nową grę na konsoli i obskoczyć urodziny znajomego. Serwujemy sobie niezłą dawkę stresu i obowiązków. Sama pracuję nad 4 rzeczami na raz. Nikt nie powiedział, że jest to zdrowe. Nikt nie powiedział jednak, żebym przestała.

OGARNIJ WSZYSTKO ZWYCIĘZCO

Zjadam zęby słysząc hasła : „jesteś zwycięzcą, pokonuj swoje słabości”, „możesz zawsze, kiedy tylko chcesz!”  Wiecie co, to ja chętnie stanę z boku, będę jeść popcorn. Poobserwuję sobie tych ludzi w totalnej matni i przekonaniu, że to doprowadzi ich do wiecznego spełnienia i szczęścia.

Nie patrzę na to z góry. Sama wpadłam w sidła ciągłego biegu i poczułam, że czegoś mi brakuje. Nie chodzi tu bynajmniej o radość z życia czy uśmiechu. Zabrakło mi zasobów poznawczych. To takie psychologiczne określenie, które w praktyce oznacza pulę energii na myślenie, analizowanie, rozwiązywanie problemów. Byłam tak zirytowana każdą dodatkową rzeczą, nad którą musiałam wytężyć umysł, że od razu się od tego odcinałam. W głowie miałam tylko listę TO DO. Nie było tam już miejsca na nic więcej. Nie siadałam z czystym czerepem po pracy na kanapie. Chciałam ogarnąć WSZYSTKO.

To prosta droga do frustracji, rodzącej agresję lub bezradność. Zrozumiałam, że tak nie chcę. Chcę mieć czas żeby na chwilę przystanąć.

SUKCES PRZY SCHABOWYM

Wtedy spotkałam tę dziewczynę. Jechałam zmęczona pociągiem, czując, że mam twarz jak 100-letni chińczyk. Wydawało mi się, że ze zmęczenia spływa mi cała skóra z twarzy. Spojrzałam na bardzo sztywną dziewczynę w pociągu, która naprzeciwko mnie jadła schabowego. Nie było w niej nic oryginalnego czy specyficznego. Zaczęłam czytać książkę i bardzo się wciągnęłam. Mój schabowy nie przychodził, więc piłam sobie herbatkę, połykając notabene kolejne przemyślenia autorki. Podniosłam głowę znad książki. Dziewczyna wciąż żuła ze spokojem nakładając kolejne kawałki jedzenia na widelec. Siedziała wyprostowana i po prostu jadła. Strasznie nudził mnie ten widok. Czytałam dalej. Po kolejnych dłuższych minutach podniosłam głowę. Ona ciągle jadła tego schabowego! Nawet nie była w połowie! Dodaję, że kotlecik co prawda spory, ale bez przesady! Uważałam, że to absurdalny widok. Kroiła go bardzo powoli i przeżuwała z taką miną, jakby nad tym naprawdę myślała. Przy moim świdrującym temperamencie jej zachowanie wydawało mi się bardzo niepojęte.

Jedząc zawsze czytam co mi wpadnie w ręce. W pracy to ta sama gazeta od kilku miesięcy, w domu może to być nawet opakowanie od aspiryny. No i dziś w pociągu przełamałam ten schemat.

Mój schabowy przyszedł jako ostatni. Nie mogłam zmieścić już książki na stoliku wraz z talerzem, automatycznie chciałam sobie odpalić jakiś artykuł na telefonie. A potem uznałam, że może po prostu zjem i skupię się na jedzeniu. Po prostu, tak jak ta dziwna dziewczyna. Zaczęłam jeść i oglądać się na boki. Moja głowa już zaczęła coś analizować. Jedzenie jest dla mnie przyjemnością, ale niestety szybko nudzę się wykonywaniem jednej czynności. W końcu zorientowałam się, że nawet nie czuję smaku tego, co jem. Postanowiłam całkowicie skupić się na jedzeniu. Kroiłam sobie kiszonego, żułam powoli każdy kęs i czułam jak odpoczywa mi głowa. Poczułam, że skupienie się na tak „nieistotnej” rzeczy daje mi upragniony spokój. Zjadłam nie patrząc ani razu w telefon. To był mój sukces.

MINDFULLNESS

Zatem jak znaleźć spokój w tym całym szaleństwie?

Staraj się znajdować chwile, w których możesz pozwolić sobie na wykonywanie tylko jednej czynności. Jeżeli jesz, to nie mów. Jeżeli czytasz książkę, odłóż telefon. Jeżeli jesteś na spacerze z psem, nie sprawdzaj przychodzących smsów.

Pamiętaj, że sposobem na skuteczną zmianę nawyku jest wprowadzanie mikroskopijnych zmian, które nie powodują dyskomfortu, a uczą Twój organizm nowych zachowań. Dlatego nie namawiam Cię do wyłączenia z dotychczasowego aktywnego życia. Zachęcam do codziennych małych zachwytów. Do odczuwania ciepła gdy siedzisz w fotelu owinięty kocykiem. Do pochylenia się nad obiadem i docenieniu jego unikatowego smaku. Do skupienia się na rozmowie z przyjacielem bez wgapiania się w telefon. W tych drobnych chwilach zbieraj energię, którą możesz wykorzystać spełniając swoje cele!

You Might Also Like