Najlepsze mniej znane dramaty psychologiczne (część I)

Filmowa śmietana

Bang!

W końcu zabrałam się za moją ulubioną kategorię filmową, czyli dramaty psychologiczne. Jeżeli zastanawiasz się jakie filmy wybrać na wieczór, a widziałeś już znane wszystkim klasyki, to ta lista może Ci się przydać. Ponieważ dość długo zajmuje mi tworzenie takich treści, tym razem podzieliłam je na kilka części. Przed Tobą 5 subiektywnie najlepszych dramatów psychologicznych.

„Mandarynki” (2013)

 

Kręciłam nosem słysząc, że wybieram się na dramat wojenny. Akurat odbywał się Warszawski Festiwal Filmowy, więc zaufałam organizatorom i okazało się, że był mój szczęśliwy los. Przez następne lata nie usłyszałam o nim ani razu, więc prawie przeleciał mi przed nosem.

Przede wszystkim nie znajdziemy tu wojennych akcji, strzałów i brutalności. W zamian za to, w niespiesznym obrazie będziemy przyglądać się ludzkiej naturze w obliczu wojny i wzajemnej wrogości, które spotykają się z niezwykłym dobrem i spójnością. Film jest nadzwyczaj lekki, bo posiada inteligentny i subtelny humor. Co wydarzy się, gdy pod jednym dachem spotka się Gruzin i Czeczen, którzy jawnie okazują sobie nienawiść? Zobacz sam. Gwarantuję piękne obrazy pachnące słodko-gorzkimi mandarynkami.

„Mój piękny syn” (2018)

 

Uzależnienia w filmach zagrzały już swoje miejsce. Temat jest atrakcyjny, ponieważ w wielu filmach sceny z nimi związane mogą pokazywać mocne i poruszające sceny. Po prostu działają na nasze emocje bezpośrednio. „Mój piękny syn” to dramat psychologiczny, który nie ma na celu wyciskania z nas wzruszenia i cierpienia. Jest raczej zbiorem kadrów z życia rodziny, w którym cała uwaga pada na relację ojca z uzależnionym synem.

Dlaczego jest tak dobry? Po pierwsze – gra aktorska. Po drugie kontekst psychologiczny. W trakcie seansu możemy zaobserwować jak bardzo jeden członek grupy wpływa na funkcjonowanie reszty. Rodzina to system, w którym każde indywidualne działanie wpływa na całość. Film powstał na podstawie dwóch książek – historia wydarzyła się naprawdę, a powieści napisał ojciec i syn na podstawie własnych doświadczeń. Naprawdę warto.

Co więcej, po filmie „Tamte dni, tamte noce” jestem zakochana w młodym Timothée Chalamet, więc musiałam obejrzeć go w kinie. Uważam, że Timothée tak naturalnie i wrażliwie odgrywa swoje role, że jak dla mnie mógłby grać monodram przez 2 godziny.

„Niemiłość” (2017)

 

Lubisz psychologiczne, nieamerykańskie i niewygodne filmy na wieczór? Jeżeli 3x odpowiedziałeś tak, to „Niemiłość” odpowie na Twoje potrzeby.

Gdy w domu rozwija się nienawiść, niewygoda emocjonalna i poszukiwanie lepszego życia, konsekwencje piętrzą się jak zakurzone książki. W filmie poznajemy historię rodziny, w której dorośli postanawiają się rozwieść. Decyzja na pierwszy rzut oka wydaje się sensowna, bowiem każdy z nich wiedzie już swoje osobne życie z innym partnerem. Niestety pozostaje jeden problem, czyli wspólny syn, który pochłonięty jest w swojej samotności i smutku. Rozpad rodziny ma swoją kumulację w decyzji, którą podejmuje chłopiec. Pytanie, które zawiesza się w powietrzu jest jedno: czy to cokolwiek zmieni?

„Winni” (2018)

 

Dramaty psychologiczne zazwyczaj nie są osobną kategorią. W tym przypadku łączy się z doskonałą sensacją, która została stworzona przez Duńczyków. I chwała im za to, bowiem wyobrażam sobie, jak ten sam scenariusz zrobiliby Amerykanie.

„Winni” to doskonały film sensacyjny, którego akcja odbywa się w jednym pomieszczeniu. W czasie 85 minut dostaniesz film – zagadkę, w której poczujesz się jakbyś sam właśnie podniósł słuchawkę od porwanej kobiety, która siedzi obok swojego porywacza. Identyfikacja z bohaterem lini 112 staje się tak silna, że trudno oderwać się od ekranu.

Gdybym jednak miała posiłkować się opisem z filmwebu, nie oddałabym emocjonalnej pełni tego filmu. To historia, w której poznajemy prawdę nie tylko o innych, ale również o sobie. Enigmatycznie prawda? I tak ma być. Więcej słów zepsuje Ci rozrywkę.

„Nienasyceni” (2015)

 

Dramaty psychologiczne nie muszą być bardzo ciężkie. Lubię filmy poruszające, ale wybieram takie, które nie zostają ze mną za długo w postaci niewygodnego balastu emocjonalnego. Oczywiście nigdy nie wiesz, który film poruszy w Tobie nieświadome myśli czy emocje. Na to nigdy nie jesteśmy gotowi i na tym polega magia fimoterapii (o tym czym jest filmoterapia pisałam tu: KLIK)

W filmie „Nienasyceni” poznajemy ludzi pochłoniętych miłością spełnioną. Odpoczywają we włoskiej rezydencji, odcięci od życia społecznego. Niestety do życia Marianne, byłej piosenkarki rockowej, powraca bez zapowiedzi Harry (dziki Ralph Fiennes w fantastycznej odsłonie), jej dawna miłość, która rozkwitała w czasie jej największej kariery. Piękna historia o rywalizacji i trudnym odszukiwaniu swojej zagubionej tożsamości. Zresztą walka pomiędzy starym a nowym oddziałuje na kilku poziomach (płci, związku, rodziny). W końcu ktoś nie wytrzymuje. A ja, jako widz delektuję się tą historią i polecam ją Wam. Perełka na koncie dramatów psychologicznych!

 

Który z tych filmów widziałeś, lub chcesz zobaczyć? Już niedługo II część dramatów psychologicznych, które są idealne na wieczór! Jeżeli podobają Ci się moje zestawienia, daj znać w komentarzu, dzięki temu będę wiedzieć czy rozwijanie tej części bloga jest Ci potrzebne 🙂

You Might Also Like