Najlepsze, mniej znane dramaty psychologiczne (część II)

Filmowa śmietana

Dobre, nieoczywiste dramaty psychologiczne to moja filmowa miłość. Uwielbiam oglądać historie bliskie sercu pozbawionych patosu, ale też przesadnej ciężkości. Nie trudno stworzyć film, po którym czujemy się obciążeni i przygnębieni. Sztuką jest tworzyć filmy, które poruszają tematy trudne, ale dość lekko, a nawet pogodnie. Jednak znalezienie takich filmów już wcale nie jest tak proste.

Pierwszą część zestawienia możesz znaleźć w moim poprzednim wpisie o tu: Najlepsze mniej znane dramaty psychologiczne (część I), a teraz zapraszam na część drugą.

Nie ma co przedłużać, lepiej poświęcić go na to oglądanie, prawda? Zatem zaczynajmy!

 

„Złodziejaszki” (2018)

Moje nowe odkrycie, którym chętnie się podzielę. Film „Złodziejaszki” oficjalnie otwierał Festiwal Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym i bilety na niego zeszły bardzo szybko, więc nie udało mi się go wtedy zobaczyć. Na szczęście udało mi się przypadkowo trafić na seans w Muranowie i cieszę się, że spontanicznie wybrałam się na niego. Sama, we wtorek o godzinie 13:00. Bardzo odświeżające!

Historia zaczyna się w sklepie, w którym ojciec z synem sprytnie kradną różne produkty z półek. Mając na uwadze tytuł, byłam pewna, że cała historia skupi się raczej na moralnym dylemacie kradzieży w dyskontach. Dobrze, że się myliłam.

W małym baraku na przedmieściach Tokio żyje rodzina. Utrzymują się dzięki prostym, fizycznym pracom, rencie babci i drobnym grabieżom. Kradnie cała rodzina i jest to dla nich normalny sposób na przetrwanie. Przyjemnie się ogląda, w filmie drzemie duża witalność i ciepło. Tu nie znajdziecie oczywistości. A to lubię najbardziej w dramatach psychologicznych! Film jest dla mnie próbą odpowiedzi na pytanie: czym właściwie jest rodzina? Gdzie zaczyna się i kończy jej granica? Czy można ją wybierać, czy ważniejsze są prawne podziały, więzy krwi? Dramaty psychologiczne nie muszą komplikować, mogą podsuwać nam wiele rozwiązań, z których możemy zrobić użytek. Dla mnie „Złodziejaszki” mają na to potencjał.

 

„Jestem najlepsza. Ja, Tonya” (2017)

Myślałam, że nie lubię filmów sportowych. Jednak z jakiegoś magicznego powodu, filmy biograficzne są robione naprawdę super i zaczęłam się do nich przekonywać. Może dlatego, że prawdziwe historie są jednak bardziej intrygujące i ciekawe?

Tonya to łyżwiarka figurowa, która mieszka ze swoją despotyczną matką. Oczywiście jej kariera jest ciekawa, bo Tonya zdobyła medale, a swoje marne, fikuśne stroje szyła w zaciszu domowym i nie reprezentowała wizerunku, który w tym sporcie jest normą. Dziewczyna dzielnie walczy z matką, zakochuje się, a potem zostaje skazana za współudział w ataku na swoją konkurentkę wraz z partnerem. Dużo się dzieje? Życie Tonyi nie daje taryfy ulgowej.

Ten film to prawdziwa uczta. Jest zagrany żywo, prawdziwie i ciekawie. Bardzo, polecam!

 

„Captain Fantastic”  (2016)

„Captain Fantastic” trochę zawiera się w kategorii dramaty psychologiczne, a trochę w komedii. Najważniejsze jest jednak to, że mądrze opowiada o wychowaniu dzieci i relacjach.

Dramat opowiada o historii ojca, który samotnie wychowuje dzieci w dżungli. Wierzy w to, że ochroni ich przed współczesną kulturą i technologią, którą uważa za pustą i zagrażającą. Wierzy, że wychowanie dzieci może odbywać się na zasadach, które istniały w plemionach. Jego dzieci potrafią potrafią złowić rybę, upolować i wypatroszyć królika na obiad, wypowiadają się się na temat literatury i historii kraju, dzielą refleksjami.

Gdzie jednak leży granica takiego wychowania? To pytanie, na które odpowiedzi będziecie poszukiwać po seansie. Bardzo poruszający film, ale jednocześnie lekki. Idealny na dobry wieczór.

 

„Młodość” (2015)

W tym momencie ciężko już ocenić, czy to mało znany film. Jednak dramaty psychologiczne nie byłyby kompletne bez tego tytułu. Dla osób, które lubią odwiedzać kina studyjne, ten wybór może wydawać się oczywisty. No trudno, o dobrych rzeczach trzeba dużo mówić i polecać!

Piękny, artystyczny film, który opowiada o dwójce przyjaciół, którzy za chwilę skończą 80-kę. Ten etap w ich życiu pobudza w nich refleksje na temat swoich wyborów, bliskości i relacjach. Wszystko przedstawione w żywych obrazach, świetnym aktorstwie. Choć fabuła z czasem zaczęła już zacierać się w mojej pamięci, nie zapomnę tego cudownego wrażenia po wyjściu z kina, które zostało do dziś.

Obejrzeć trzeba.

 

„Prawie jak matka” (2015)

Mało znany film, a warto o nim mówić. Opowiada historię kobiety, która jest gospodynią domową bogatej rodziny i oprócz sprzątania i gotowania, zajmuje się również wychowaniem ich syna. Ich relacja jest bardzo bliska i pełna serdeczności. Żyją razem, według ustalonych reguł. Każdy w tym systemie ma swoje miejsce i wie, czego może się spodziewać Wszystko zmienia się, gdy do Val (głównej bohaterki) postanawia przyjechać jej córka. Film zaczyna zadawać pytania, w których odpowiedzi nie są już tak proste jak dotychczas. Jakie relacje są dla nas najbliższe – te, którym poświęcamy czas, czy połączone więzami krwi? Co jest podstawą rodziny? Czy granice relacji mogą być płynne?

Wzruszający, ale też bardzo realny obraz. Dotyka natury zależności, które tworzą się między ludźmi. A to, w dramatach psychologicznych lubimy najbardziej, prawda?

 

Co myślisz o tym zestawieniu? A może widziałeś już te tytuły? Daj znać w komentarzu!

You Might Also Like